Gdy ktos Ci powie, że umarłem -
Nie wierz!
Jestem myślą ulotną i mchem pod stopami,
dziką wichurą, załzawionymi oczami.
Jestem bezzsenną nocą i kromką chleba z dżemem,
otwartą książką, na wieki zapomnieniem.
Gdy ktoś Ci powie, ze odszedłem -
Nie wierz!
Przed nami wiele rozstań, tyle samo powrotów
w codziennych krajobrazach,
w odgłosie znajomych kroków.
Przed nami wiele rozstań, tyle samo powrotów
w codziennym łyku kawy,
w wypalonej paczce papierosów,
w wypalonej paczce papierosów...
Nie wierz!
Jestem myślą ulotną i mchem pod stopami,
dziką wichurą, załzawionymi oczami.
Jestem bezzsenną nocą i kromką chleba z dżemem,
otwartą książką, na wieki zapomnieniem.
Gdy ktoś Ci powie, ze odszedłem -
Nie wierz!
Przed nami wiele rozstań, tyle samo powrotów
w codziennych krajobrazach,
w odgłosie znajomych kroków.
Przed nami wiele rozstań, tyle samo powrotów
w codziennym łyku kawy,
w wypalonej paczce papierosów,
w wypalonej paczce papierosów...